05.10.2012

Święta Dolina Inków i Machu Picchu, cud świata / El Valle Sagrado de los Incas y Machu Picchu, la maravilla del mundo

Lokalnymi autobusami w towarzystwie Peruwiańczyków przemierzamy Świętą Dolinę Inków, skąpaną w świetle słońca.

Pierwsze na trasie jest Pisac i wędrówka po przepięknie położonych wysoko nad miastem archeologicznych ruinach. I niesamowite przeżycie kulturowe, msza święta w języku keczua: w tej kapliczce, w maleńkiej miejscowości gdzieś w peruwiańskich Andach, cały rytuał odbywa się dokładnie tak jak wszędzie na świecie. Jednak ministranci to mali chłopcy ubrani w barwne poncza, trąbiący w wielkie muszle podczas Przeistoczenia. Odświętnie ubrani mężczyźni (także w kolorowych ponczach) i Indianki z czarnymi warkoczami śpiewają w swoim tak niezwykle brzmiącym, melodyjnym języku.
Pisac to też kolorowy targ, gdzie można nacieszyć oczy barwami, tkaninami i rękodziełem, ale też kupić wszystko to, co najpotrzebniejsze. Trudno się oprzeć zakupom. Zajadam się też gorącą, gotowaną kukurydzą o wielkich ziarnach zwaną po hiszpańsku choclo (z quechua chuqllu) podawaną z solą i kawałkiem sera.

Dalej jest położona malowniczo Urubamba, przez którą płynie święta rzeka o tej samej nazwie, są imponujące tarasy solne w Salineras de Maras, a w końcu przeurocze i zachwycające Ollantaytambo, czyli miasto wojownika Ollanty. Wzruszająca legenda opowiada o tym wspaniałym dowódcy, który zakochał się z wzajemnością w księżniczce, córce inkaskiego władcy. Ojciec nie zgadza się na związek, więzi dziewczynę, a wygnany Ollanta chowa się w górach skąd dowodzi trwającym dziesięć lat buntem przeciwko Ince. Gdy władca umiera, na tron wstępuje jego syn, który poznawszy miłosną historię swojej siostry, przebacza nieszczęśliwym kochankom.

A potem jest już tylko Machu Picchu, przeżycie nie do opisania. Popularność miejsca i fakt, że odwiedza je tysiące turystów dziennie nie są w stanie zniweczyć piękna i majestatu ruin tego imponującego inkaskiego miasta, do którego nigdy nie dotarli hiszpańscy konkwistadorzy. Cud natury i cud architektury – jak powstał? Znów niedowierzanie, że coś takiego mógł stworzyć człowiek… Machu Picchu musi być dziełem Boga. Dla świata odkrył je w 1911 roku amerykański uczony Hiram Bingham i rozpoczęło się ich badanie. Bingham przez całe swoje życie był pewien, że znalazł ostatnią stolicę Inków, Vilcabambę, której szukał. Dzisiaj wiemy już, że prawdziwa Vilcabamba znajduje się dalej w dżungli, a do Machu Picchu lokalni ludzie dotarli o wiele wcześniej niż Bingham, jednak w uznaniu jego zasług przy wejściu do ruin wiszą tablice pamiątkowe. Cały kompleks archeologiczny bierze swoją nazwę od pobliskiego szczytu (z języka keczua: “Stary Wierch”). Najsłynniejsza pocztówka świata przedstawia “Młody Wierch”, Huayna Picchu. Jest zadeptywany przez turystów, więc władze ograniczyły wstęp do 400 wejściówek dziennie. Nie udaje nam się otrzymać jednej z nich, natomiast kupujemy wejściówkę na Stary Wierch, królujący nad wszystkim Cerro Machu Picchu. Dwugodzinna stroma wspinaczka wśród wilgotnej roślinności otwiera przed nami spektakularny widok na całe ruiny, rozpościerające się w dole. Dodaję tę chwilę do listy spełnionych marzeń.
En autobuses locales, en compañía de los peruanos, recorremos el Valle Sagrado de los Incas inundado de luz del sol.

El primero en la ruta es Pisac y la caminata por sus ruinas arqueológicas maravillosamente situadas en lo alto. Y una experiencia cultural extraordinaria, una misa en quechua: en esa capilla del pueblo chiquitito de los Andes, todo el ritual es igual al resto del mundo. Pero los monaguillos son niños vestidos con ponchos de colores que tocan las conchas grandes durante la Consagración. Los hombres en trajes de domingo (los ponchos, claro) y las indias con trenzas negras cantan en su idioma tan insólito, tan melodioso.
Pisac es también el mercado que alegra la vista con sus colores, tejidos y artesanías y donde se pueden comprar todas las cosas necesarias. Es difícil resistir a comprar. Pruebo también el choclo caliente con queso, delicioso.

Luego voy a Urubamba con sus paisajes pintorescos y el río santo del mismo nombre. Visito las Salineras de Maras imponentes y al final el encantador e impresionante Ollantaytambo, el pueblo del guerrero Ollanta. La bella leyenda cuenta del gran hombre que se enamoró de la princesa, la hija del rey Inca. El padre no les dejó estar juntos y encarceló a la joven. Ollanta desterrado se escondió en las montañas e incitó un levantamiento contra el Inca que duró diez años. Cuando el rey murió, su hijo y sucesor conoció la historia amorosa de su hermana y perdonó a los amantes infelices.

Y luego ya queda solo el Machu Picchu, la experiencia indescriptible. La popularidad del sitio y el hecho de que lo visiten miles de turistas por día no pueden aniquilar la belleza y la majestuosidad de las ruinas de esa impresionante ciudad incaica a la que nunca habían llegado los conquistadores españoles. La maravilla de la naturaleza y la maravilla de la arquitectura: ¿cómo se construyó? Otra vez no puedo creer que un hombre pudo crear una obra así… Machu Picchu tiene que ser una obra de Dios. Para todo el mundo lo descubrió un americano Hiram Bingham y empezó su investigación. Durante toda su vida Bingham creyó que había encontrado la última capital de los Incas, Vilcabamba. Hoy en día ya sabemos que la verdadera Vilcabamba se encuentra más allá en la selva y que Machu Picchu había sido descubierto mucho más antes por la gente local pero en la entrada todavía hay monumentos en homenaje a Hiram Bingham. Todo el complejo arqueológico lleva el nombre del cerro cercano (“El Cerro Viejo” en quechua). La vista más famosa es la del “Cerro Joven”, Huayna Picchu. Pueden subirlo solamente 400 personas por día para no estropearlo totalmente. No logramos obtener una de las entradas pero sí compramos una entrada para subir el Cerro Viejo, el más alto Cerro Machu Picchu. La dura subida de dos horas entre las húmedas plantas tropicales nos abre una vista espectacular a todo el complejo abajo. Añado ese momento a la lista de mis sueños cumplidos.





Pisac:






Salineras de Maras:


 Ollantaytambo:


 Machu Picchu:









WIĘCEJ ZDJĘĆ / MÁS FOTOS:
Pisac
Ollantaytambo
MACHU PICCHU



I mały bonus, świąteczne popołudnie w Parku Legend w Limie :) KLIK
Y un regalito más, un día festivo en el Parque de las Leyendas de Lima :) CLICK

4 komentarze:

  1. Tym razem to ja się odzywam, żeby dać znać, że wszystko czytam. :)
    Pięknie to wszystko opisujesz i cudownie, że spełniłaś kolejne marzenie. Inspirujesz! :D
    Nie będę tu tworzyć poematów, bo nie umiem :P więc jeszcze pozdrawiam i zazdroszczę oczywiście!
    :*:*:*

    Gosia L.

    OdpowiedzUsuń
  2. Es verdad Ola...es un sueño Machu Picchu. No conozco Machu Picchu, pero leía algo y vi reportajes y la verdad es que debe ser un extraordinario sueño vivir esa experiencia.
    Fué una lástima que no consiguieras la entrada ese dia.
    Te quiero corregir otra preposición

    "Pero los monaguillos son niños vestidos de ponchos de colores"
    Los niños se visten CON ponchos de colores.
    o bien
    Los ponchos DE colores CON que visten los niños....

    Son mínimas las correcciones porque escribes muy bien en español por lo que he de felicitarte.
    Conocí en Polonia cinco o seis intérpretes...todos hablaban y escribian decentemente en español, pero ningno con tu perfección....al menos en la escritura...es de imaginar que el idioma hablado también será excelente

    Saludos

    pepe jaime

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muchas gracias! Todavía estoy aprendiendo pues todavía me falta un poco, en el habla seguro tengo que mejorar el acento y todo... pero hago lo que puedo para perfeccionar todo el tiempo mi español :) Todas mis clases en la universidad se dan en español y además leo libros y páginas en castellano, veo películas, escucho música, hablo con hispanos, viajo a los países hispanohablantes cuando puedo... Y también ya enseño español aquí en Cracovia y quiero ser también traductora o intérprete. Así que es mucho trabajo pero tus palabras confirman que vale la pena estudiar :) Gracias, un saludo!

      Usuń
  3. Perdona...en mi primer párrafo aparece la palabra "leía", quise decir "leí"

    OdpowiedzUsuń

O MNIE

Ola, studentka filologii hiszpańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pobyt w Peru to spełnienie moich marzeń. Serdecznie zapraszam do poznawania wraz ze mną tego fascynującego kraju! Kontakt

CHCESZ UCZYĆ SIĘ HISZPAŃSKIEGO? JEŚLI JESTEŚ Z KRAKOWA TO ZAPRASZAM NA LEKCJE DO MNIE! Kontakt powyżej :)

Zainteresowanych zapraszam również na mojego bloga poświęconego hiszpańskiemu Camino de Santiago.


SOBRE MÍ

Me llamo Ola, soy estudiante de Filología Hispánica en la Universidad Jaguelónica de Cracovia. La estancia en Perú es mi sueño cumplido.
Queridos amigos hispanohablantes, perdón por los errores, todavía me queda mucho que aprender.

Archiwum / Archivos