07.09.2012

Pustynia / El desierto

Kto by powiedział, że w Peru jest pustynia?
Nie jest to z pewnością pierwsze skojarzenie jakie w dalekiej Europie mamy o tym kraju.

A jednak, trzy godziny jazdy autobusem na południe od Limy przekraczamy magiczną, niewidzialną granicę, kiedy niebo w ułamku sekundy zmienia się z szarego i zimowego w błękitne i słoneczne. Docieramy do miasteczka Ica i zdejmujemy kurtki, a długie spodnie zamieniamy na szorty. Ica jest małym miastem, zawsze pełnym słońca, w którego krajobrazie króluje wielka wydma. Ulice pachną świeżo robionym sokiem z pomarańczy, ananasów i innych owoców, a uszy muszą przyzwyczaić się do trąbienia klaksonów maleńkich motorikszy, które są jak fala zalewająca całe miasto. Kilka minut jazdy poza miasto i znajdujemy się w… prawdziwej oazie, maleńkiej lagunie otoczonej palmami i nieskończonym morzem piasku.

Huacachina to naturalna oaza znajdująca się 5 km od miasta Ica. Jej nazwa w języku keczua oznaczała „tą, która powoduje łzy” i według legendy pochodzi od księżniczki, która żyje w lagunie do dziś jako syrena i płacze z powodu nieszczęśliwej miłości. Jej łzy tworzą lagunę. Oaza jest popularnym miejscem wypoczynkowym na weekendy dla turystów i Peruwiańczyków. Można tu wybrać się na wycieczkę po wydmach w głąb pustyni, tzw. sandbuggy, oraz spróbować zjeżdżania ze stromych wydm na specjalnej desce, tzw. sandboarding. Próbujemy i my: ja, Hania i Deborah, z którymi przyjechałam. Szalony pęd po wydmach powoduje mnóstwo radości i krzyku. Pojazd zatrzymuje się na szczytach wydm, z których zjeżdżamy na deskach na brzuchu, głową w dół, piszcząc niemiłosiernie i lądując w piasku. Oglądamy zachód słońca na pustyni, wpatrzone w niezmierzoną przestrzeń, gdzie nie widać nic oprócz piasku i wydm.
Czuję się wolna i szczęśliwa.

Następnego dnia wybieramy się w dalszą podróż na półwysep Paracas. Większość turystów wypływa stąd łodzią na pobliskie wyspy Ballestas, aby oglądać morskie zwierzęta, ptaki i pingwiny a także Kandelabr, wielki geoglif na brzegu. Niestety, ocean tego dnia jest gniewny i wzburzony i nie dostajemy pozwolenia na wypłynięcie. Zamiast tego zanurzamy się w krainę niezwykłych, księżycowych krajobrazów rezerwatu przyrody Paracas. Równinę miliony lat temu pokrywał tropikalny las, a później stanowiła morskie dno przykryta wodami oceanu. Oglądamy stare jak świat skamieliny: pień drzewa, muszle, zęby wielkich rekinów. Robi wrażenie. Krajobraz Paracas wydaje się nierzeczywisty, czuję się trochę jak we śnie oglądając poszarpane klify o fantastycznych formach, wylegujące się na brzegu uchatki i małe pingwiny Humboldta, różnokolorową glebę. W pewnym miejscu widzimy plażę o czerwonym piasku, obmywaną zielonkawymi wodami oceanu, przylegającą do żółtego urwiska. Widzimy wielkie ptaki w rodzaju sępów zwane gallinazo i różne inne gatunki ptaków, bo Paracas to dom dla niezliczonej liczby ptasich gatunków, które zlatują się tu z całej Ameryki, urodzajny i pełen pożywienia.
I nieziemsko piękny.



¿Quién diría que en Perú hay un desierto?
Seguramente esa no es la primera asociación con ese país que tenemos en la Europa lejana.

Sin embargo, a unas tres horas en autobús al sur de Lima cruzamos una invisible frontera mágica y de repente el invernal cielo gris se hace azul y soleado. Llegamos a la ciudad de Ica, quitamos las chaquetas y cambiamos el pantalón largo por el corto. Ica es una ciudad pequeña, siempre llena de sol, en cuyo paisaje reina una duna enorme. Las calles huelen a jugo fresco de naranjas, piñas y otras frutas, y los oídos tienen que acostumbrarse a las bocinas de pequeños mototaxis que son como una ola que inunda toda la ciudad. A unos minutos fuera de la ciudad nos encontramos en… un oasis verdadero, con una laguna chiquita rodeada de palmeras y un mar infinito de arena.

Huacachina es un oasis natural que se halla a 5 km de la ciudad de Ica. Su nombre en quechua significa “la que hace llorar” y según la leyenda proviene de una princesa que vive hasta hoy en día como sirena dentro de la laguna y llora por causa de un amor infeliz. Sus lágrimas forman la laguna. El oasis es un sitio popular para pasar el fin de semana para los turistas y los peruanos. Desde aquí se puede ir a una excursión por las dunas hacia el interior del desierto, lo que se llama sandbuggy e intentar descender de las dunas más empinadas utilizando una tabla especial, lo que se llama sandboarding. Intentamos nosotras también: Hania y Deborah con quienes fui y yo. Un viaje loco por las dunas provoca un montón de alegría y tumulto. El vehículo se detiene en las cimas de las dunas desde las que hacemos un descenso encima de las tablas, tumbadas boca abajo, dando chillidos y frenando en el arena. Miramos la puesta del sol en el desierto, fijándonos en el espacio infinito donde no se ve nada salvo la arena y las dunas.
Me siento libre y feliz.

Al día siguiente continuamos nuestro viaje hasta la península de Paracas. La mayoría de los turistas va en el barco a las cercanas Islas Ballestas para ver los animales marinos, aves y pingüinos, y también El Candelabro, un geoglifo enorme que se encuentra en la orilla. Desgraciadamente, ese día el océano está muy agitado y alborotado y no tenemos el permiso para navegar. En vez de hacerlo, nos sumergimos en el maravilloso mundo de los paisajes lunares de la Reserva Nacional de Paracas. Hace millones de años ese territoro había sido cubierto por la selva tropical, luego fue el fondo marino debajo de las aguas del océano. Vemos unos fósiles tan viejos como el mundo: un tronco de un árbol, conchas, dientes de un tiburón enorme. Impresionante. El paisaje de Paracas parece irreal, me parece como si estuviera en un sueño cuando veo los acantilados abruptos de formas fantásticas, los lobos marinos que duermen en la orilla, los chiquititos pingüinos de Humboldt, la tierra de varios colores. En un sitio podemos ver una playa de arena roja bañada por las verdosas aguas del océano, pegada al acantilado amarillento. Vemos unas aves grandes llamadas gallinazos y muchas otras especies de aves porque Paracas es la casa de un montón de sus especies que van allí de toda la América. Un enclave fértil y lleno de alimento.
Y de una belleza deslumbrante.



Huacachina - Ica:






 Paracas:





Więcej zdjęć: Kliknij
Más fotos: Haz click

1 komentarz:

  1. Me recuerda este relato a Omán...allí conocí también el desierto....auqnue no me divertí tanto como tu descendiendo las dunas como si fuera un gran slalom.
    Te adjunto una parte escrita por ti y la misma corregida por mi.
    "...fijándonos en el espacio infinito donde no se ve nada salvo el arena y las dunas. Me siento libre y feliz.
    Al día siguiente continuamos nuestro viaje hasta la península de Paracas.
    La mayoría de los turistas va en el barco a las cercanas Islas Ballestas para ver los animales marinos, aves y pingüinos, y también El Candelabro, un geoglifo enorme que se encuentra a la orilla."

    "...fijándonos en el espacio infinito donde no se ve nada salvo LA arena (arena es femenina) y las dunas.
    Me siento libre y feliz.

    Al día siguiente continuamos nuestro viaje hasta la península de Paracas. La mayoría de los turistas va en el barco a las cercanas Islas Ballestas para ver los animales marinos, aves y pingüinos, y también El Candelabro, un geoglifo enorme que se encuentra EN la orilla. (¿dónde se encuentra el geoglifo....evidentemente EN la arena y no A la arena?)

    Saludos

    pepe jaime

    P.D espero que mi sugerencia que te hice sobre es hacer lo mismo con tus viajes por Polonia, la tengas en cuenta. Creo que soy egoista, pero yo disfrutaría muchísimo.

    OdpowiedzUsuń

O MNIE

Ola, studentka filologii hiszpańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pobyt w Peru to spełnienie moich marzeń. Serdecznie zapraszam do poznawania wraz ze mną tego fascynującego kraju! Kontakt

CHCESZ UCZYĆ SIĘ HISZPAŃSKIEGO? JEŚLI JESTEŚ Z KRAKOWA TO ZAPRASZAM NA LEKCJE DO MNIE! Kontakt powyżej :)

Zainteresowanych zapraszam również na mojego bloga poświęconego hiszpańskiemu Camino de Santiago.


SOBRE MÍ

Me llamo Ola, soy estudiante de Filología Hispánica en la Universidad Jaguelónica de Cracovia. La estancia en Perú es mi sueño cumplido.
Queridos amigos hispanohablantes, perdón por los errores, todavía me queda mucho que aprender.

Archiwum / Archivos