02.11.2012

Dżungla amazońska / La selva amazónica

Brzęczenie, trzaski, szelesty, szum, rechot, stąpanie, ryki, trele, śpiewy, pomruki… odgłosy dżungli amazońskiej.

Słyszę je wciąż w Limie, gdy zamykam oczy i przywołuję wspomnienia z ostatnich dni. Dźwięki, które rozbrzmiewały wszędzie wokół, które kołysały mnie do snu, gdy wsuwałam się pod moskitierę w rozgwieżdżoną noc pod tym dalekim niebem, na którym króluje Krzyż Południa, niebem innym niż to znane.

W Limie wciąż jest chłodno.
Zamykam więc oczy i przywołuję wspomnienia, które oddalają się i ulatniają z godziny na godzinę… staram się je zatrzymać. Przywołuję momenty, gdy pęd ciepłego powietrza rozwiewa mi włosy, gdy jadę motorikszą przez tętniące ruchem i życiem Iquitos, legendarne dla mnie miasto w dżungli amazońskiej, które jest spełnieniem moich marzeń… słońce i palmy, motoriksze, kolorowe domy, budynki z epoki kauczukowego boomu zdobione hiszpańskimi kafelkami azulejos i poczucie bezpieczeństwa… dobroć spotkanych ludzi, dobroć, która rozgrzewa serce.

Jeszcze raz jadę krętą drogą przez porośnięte roślinnością góry między Tarapoto i Yurimaguas. Znów obserwuję ludzi w kolorowym porcie, kołyszę się w hamaku na statku sunącym po brunatnej rzece, po raz pierwszy cieszę oczy zielenią dżungli rozciągającej się po obu brzegach i docieram do Lagunas. Znów widzę drewniane domy kryte palmowymi liśćmi i bawiące się w słońcu dzieci, jadę błotnistą drogą wśród zieleni i zagłębiam się w tajemniczy świat Parku Narodowego Pacaya-Samiria, w świat ciszy nasyconej odgłosami natury i brzęczeniem owadów, świat miliona gatunków roślin, drzew i zwierząt… znów płynę czółnem przez ten świat magiczny i niezwykły, chłonąc go wszystkimi zmysłami, po raz kolejny zdumiewam się majestatem przyrody i nieba pełnego gwiazd. A potem znów podejmuję dwudniową podróż statkiem w hamaku rzekami Marañón i Amazonką, słuchając ludzkich opowieści, obserwując amazońskie krajobrazy i mijane wioski, ustawiając się w kolejce do kuchni po porcję ryżu z kurczakiem i gotowanym bananem. I znowu docieram do Iquitos, największego miasta w dżungli, do którego nie prowadzi droga, do którego da się dotrzeć tylko statkiem lub samolotem. Spędzam dni radosne i pełne słońca, w tym mieście, którego melodyjną nazwę znałam od tak dawna, i którą powtarzam sobie w myślach, nie wierząc, że naprawdę tam dotarłam: Iquitos, Iquitos, Iquitos…
Wszystko jest dokładnie tak jak w moich marzeniach, wygląda tak samo, brzmi tak samo i smakuje tak samo jak w moich snach.
Dźwięki dżungli.
Zachód słońca nad Amazonką.
Ulica szamanów i czarowników na targu w dzielnicy Belén.
Opowieści spotkanych w podróży ludzi.

Wkrótce napiszę więcej. Chcę opisać moją podróż do Amazonii dokładnie, ze szczegółami, krok po kroku. Bo zwyczajnie chcę ją przeżyć jeszcze raz.




Los zumbidos, crujidos, susurros, murmullos, el croar, los pasos, clamores, gorjeos, ronroneos… los ruidos de la selva amazónica.

Los escucho todavía en Lima cuando cierro los ojos y evoco los recuerdos de los últimos días. Los ruidos que resonaban en todas partes, que me arrullaban a dormir cuando me metía debajo del mosquitero durante la noche sembrada de estrellas, bajo ese cielo lejano donde reina la Cruz del Sur, ese cielo tan diferente del conocido.

En Lima todavía sigue haciendo frío.
Pues cierro los ojos y evoco esos recuerdos que están alejándose y evaporándose lentamente hora tras hora… intento detenerlos. Evoco esos momentos cuando el viento caliente me revuelve el pelo, cuando voy en motocarro por Iquitos palpitante de vida y lleno de movimiento, la ciudad de la selva amazónica legendaria para mí, la ciudad que era mi sueño… el sol y las palmas, los motocarros, las casas de colores, los edificios de la época del boom del caucho decorados con azulejos españoles, y el sentido de seguridad… la bondad de la gente que encontré, la bondad que calienta el corazón.

Otra vez voy por la carretera sinuosa en las montañas cubiertas de vegetación entre Tarapoto e Yurimaguas. De nuevo observo a la gente en el puerto lleno de colores, viajo en hamaca en una lancha que se desliza por las aguas marrones del río, por primera vez alegro la vista con el verdor de la selva que se extiende a las orillas y llego a Lagunas. Otra vez veo las casas de madera con techo de las hojas de palmera y los niños jugando bajo el sol, voy por el camino cenagoso inundado de verdor y me sumerjo en el mundo misterioso de la Reserva Nacional Pacaya-Samiria: en el mundo de silencio saturado de ruidos de la naturaleza y de zumbido de los insectos, el mundo de millones de especies de plantas, árboles, animales… otra vez navego en canoa por ese mundo mágico e insólito, absorbiéndolo con todos los sentidos, de nuevo admiro la majestuosidad de la naturaleza y del cielo lleno de estrellas. Y luego otra vez emprendo el viaje de dos días en hamaca en lancha por los ríos Marañón y Amazonas, escuchando las historias y cuentos de la gente, observando los típicos paisajes amazónicos y pueblos pequeños, haciendo la cola a la cocina por una porción de arroz con pollo y plátano cocido. Y de nuevo llego a Iquitos, la ciudad más grande de la selva sin carretera, a la que se puede llegar solamente en lancha o en avión. Paso los días alegres y soleados en esa ciudad cuyo nombre melodioso conocía desde hace tanto tiempo, el nombre que repito en la mente sin poder creer que en realidad llegué allí: Iquitos, Iquitos, Iquitos…
Todo es igualito a lo de mis sueños, se ve igual, suena igual y sabe igual que en mis sueños.
Los sonidos de la selva.
La puesta del sol en el Amazonas.
La calle de los chamanes y brujerías en el mercado del distrito de Belén.
Los cuentos de la gente encontrada en mi viaje.

Escribiré más dentro de poco. Quiero describir mi viaje a la Amazonía cuidadosamente, con detalles, poco a poco. Es que simplemente quiero vivirlo de nuevo.










Więcej / más: GALERIA

4 komentarze:

  1. Eres estupenda Ola.
    He disfrutado de este relato a modo de sueño...un sueño ya conocido por ti.
    Te doy las gracias por hacerme gozar.
    P.D. Escrisbiste lo siguiente "la ciudad de la selva amazónica legendario para mí". La ciudad es femenina pr lo tanto debiste escribir LEGENDARIA

    Saludos Ola

    pepe jaime

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias Pepe! Tengo en cuenta todas tus observaciones y corrijo los errores inmediatamente. Me alegro de que hayas encontrado mi blog. No solo porque te gusten mis relatos sino también porque creo que hasta ahora lo han leído solo unos polacos y ningún español, pues tu opinión sobre la corrección y estilo del texto en castellano es muy valiosa para mí :) Un saludo!

      Usuń
  2. Gracias Ola.
    Ayer leí otro relato y vi algunos errores muy simples con algunas preposiciones (confundes a veces "en" en lugar de "con" y tambiel "de" en lugar de "a" pero no me dió tiempo a corregirte. Estaa
    noche o quizás mañana lo haga y siga leyendo algún relato mas.
    En tiempos tuve un blog y tenía un contador de visistas. El contador era muy bueno porque entre otras cosas posee un mapa en donde aparece el lugar desde donde entraron en el blog. Es gratuito y se llama "MOTIGO", puedes entrar en internet y saber si entran (escriban o no) polacos, españoles, peruanos, etc.
    Saludos
    P.D. ¿estás en Polonia o en Perú en estos momentos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Estoy en Polonia, en Perú viví sólo unos meses, lo que dura un semestre académico

      Usuń

O MNIE

Ola, studentka filologii hiszpańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pobyt w Peru to spełnienie moich marzeń. Serdecznie zapraszam do poznawania wraz ze mną tego fascynującego kraju! Kontakt

CHCESZ UCZYĆ SIĘ HISZPAŃSKIEGO? JEŚLI JESTEŚ Z KRAKOWA TO ZAPRASZAM NA LEKCJE DO MNIE! Kontakt powyżej :)

Zainteresowanych zapraszam również na mojego bloga poświęconego hiszpańskiemu Camino de Santiago.


SOBRE MÍ

Me llamo Ola, soy estudiante de Filología Hispánica en la Universidad Jaguelónica de Cracovia. La estancia en Perú es mi sueño cumplido.
Queridos amigos hispanohablantes, perdón por los errores, todavía me queda mucho que aprender.

Archiwum / Archivos